PWPM #016 Poradnik skippera #7

Poradnik skippera, czyli jak przygotować się do poprowadzenia własnego rejsu morskiego?

Ponieważ temat jest bardzo szeroki cykl podzieliłem na 8 odcinków:

  1. Co zabrać oprócz rzeczy podstawowych?
  2. Teoretyczne przygotowanie do rejsu
  3. Praktycznie – przejęcie jachtu #1
  4. Praktycznie – przejęcie jachtu #2
  5. Zakupy przedrejsowe
  6. Dopilnować sztauowania
  7. Pogadanka na temat zasad na jachcie
  8. Pogadanka na temat zasad na jachcie cz. 2
  9. Przeprowadzić szkolenie

Każdy z bloków omawiam szczegółowo według wcześniej przygotowanej listy. Listę tę sporządziłem w oparciu o własne wieloletnie doświadczenie kapitana, skippera i organizatora rejsów.

Co w tym odcinku?

Pogadanka na temat zasad na jachcie przed wypłynięciem.

Każdy skipper ma zapewne wypracowane własne metody przedstawienia złogom zasad panujących podczas jego rządów. Ja podzielę się z Wami swoją listą rzeczy, o których opowiadam załogantom przed wypłynięciem w rejs. Najczęściej tuż przed wypłynięciem, tzn. jesteśmy już zaokrętowani, zasztauowani, podzieleni na wachty, trasę mamy omówioną i nie pozostaje nic innego jak tylko oddać cumy i ruszać!

Żeby jednak nie było niedomówień i niejasności, zanim cumy rzucimy, siadamy sobie na pokładzie i mówimy (tzn. ja mówię a załoga słucha) o tym, że np.: trasa może ulec zmianie, ważny jest klar na jachcie, jakie są funkcje oficera, ustalamy godziny posiłków i przekazania kambuza, wprowadzamy abstynencję podczas przelotów, itd., itp.

Pozycji na liście jest sporo ale wszystkie starałem się rzetelnie omówić

Zapraszam!

Cześć!

Witam Was w kolejnym odcinku z serii pod tytułem: „Jak przygotować się do pierwszego rejsu morskiego i jak go poprowadzić”. Przypomnę, że do tej pory powiedzieliśmy o tym, co zabrać, oprócz podstawowych rzeczy, na rejs morski.. Zaznajomieni z wiedzą teoretyczną, podjęliśmy czynności praktyczne, a więc: zrobiliśmy zakupy przedrejsowe, dokonaliśmy przejęcia jachtu,  oraz dopilnowaliśmy sztauowania rzeczy na pokładzie.

Dzisiaj zajmiemy się „pogadanką na jachcie”

Zakładamy, że jesteście już ze swoją załogą na pokładzie. Przed wypłynięciem Waszym obowiązkiem jest dostarczenie załodze niezbędnych informacji na temat rejsu a także przedstawienie naszych oczekiwań wobec załogi i zasad bezpieczeństwa obowiązujących na jachcie a zwłaszcza konieczności bezwzględnego stosowania się do nich wszystkich członków załogi. Należy także odpowiedzieć na wszystkie pytania i wątpliwości załogantów.

Bezpieczeństwo

Według mnie powinniśmy rozpocząć od omówienia kwestii bezpieczeństwa. Każdy uczestnik rejsu powinien być świadomy tego, czego od niego będziecie oczekiwać, wymagać i egzekwować, oraz tego, na co może liczyć z waszej strony. A więc jeśli jesteśmy już rozlokowani i zasztauowani na jachcie, to pogadankę na ten temat należy przeprowadzić bezzwłocznie. (Nieważne, czy mamy zamiar wypłynąć dziś i nie chcemy tracić czasu, czy wypływamy nazajutrz). W ten sposób unikniemy też  niedomówień i przykrych sytuacji związanych z ewentualnymi zarzutami, że załoga nie była o czymś informowana przed wypłynięciem.

Zasady poruszania się po pokładzie

Bardzo obrazowo przedstawia tę kwestię niezmiernie ważna żeglarska sentencja: „jedna ręka dla jachtu, druga dla siebie.” Określa ona sposób poruszania się po jachcie. A więc przemieszczając się po pokładzie chodzimy zawsze tak, żeby jedną ręką trzymać się jakiegoś stałego elementu jachtu, np. relingu, handrelingu, masztu, czegoś, co po prostu jest trwale przytwierdzone. Nie szotów, nie fałów tudzież wolnych końców fałów! Dlaczego? Dlatego, że fale są bardzo podstępne i czasami potrafią nas naprawdę zaskoczyć. Przykład? Całkiem niespodziewanie mogą nas zwalić z nóg, a jeżeli nie jesteśmy przypięci szelkami, bardzo łatwo i nieoczekiwanie możemy znaleźć się po przeciwległej stronie burty i zatrzymać na relingu. Jeżeli będziemy mieć szczęście, to jedynie odczujemy to boleśnie, ale możemy też wypaść za burtę, a to już jest o wiele poważniejsze zdarzenie.

Następny element bezpieczeństwa, który należy bezwzględnie przestrzegać – chodzimy zawsze po burcie nawietrznej, czyli tam, gdzie nie ma żagli. Po zawietrznej burcie tylko w sytuacjach bezwzględnie koniecznych. Jeżeli musimy przemieścić się z dziobu na rufę, lub z rufy na dziób, zawsze robimy to po burcie nawietrznej. Jest to związane z bezpieczeństwem – nie ma tam żagli, czyli przeszkód, o które łatwo się potknąć, poza tym jest wyżej i bardziej sucho. (Jeśli idziemy w dużym przechyle, to burta zawietrzna jest podmywana i zalewana przez wodę, co sprawia, że jest tam ślisko). 

Szelki i kamizelki

Są to niezbędne elementy wyposażenia jachtu. Na pierwszej pogadance każdy z załogantów powinien otrzymać szelki i kamizelkę dopasowane do swojej postury i wagi. Należy dokładnie zademonstrować załogantom sposób regulacji i zapinania oraz jak pracuje się wąsami. Od tej chwili każdy  odpowiada głową za ten swój ekwipunek. Chodzi o to, żeby na wymagających wodach, nierzadko w porze nocnej, w momencie alarmu – „do żagli!”- nie było problemu z błyskawicznym ubraniem kamizelek i szelek , co pozwoli zaoszczędzić cenne minuty i uchroni np. przed rozdarciem żagla. Na wodach bardziej turystycznych często jest tak, że szelki wraz z kamizelkami ratunkowymi są przechowywane w miejscu łatwo dostępnym. W momencie zagrożenia i alarmu bez problemu wydaje się je załodze unikając chaosu.

Inne środki bezpieczeństwa

Należy też zaznajomić ludzi z innymi elementami niezbędnego wyposażenia jachtu takimi jak: tratwa ratunkowa, gdzie ona się znajduje, jak się  ją  zwalnia, co to jest zwalniacz hydrostatyczny, w jaki sposób można  zwolnić ją manualnie itp. Wiedza ta powinna być podana podczas pierwszego przeszkolenia. Następnie – koła ratunkowe: ich liczba i miejsce przechowywania oraz rodzaje. Może się zdarzyć, że jedno będzie z pławką świetlną, drugie z lifeliną, inne z pławką chorągiewką stojącą, jeszcze inne będzie zupełnie swobodne, bez niczego, tylko przymocowane. Ważne jest, żeby wiedzieć, gdzie one są, ale nie tylko. Należy sprawdzić, czy te koła są faktycznie łatwo dostępne. Zdarzały się bowiem takie sytuacje, że kiedy po przejęciu jachtu chciałem sprawdzić koło ratunkowe, to okazywało się, że było ono zawiązane na trzy solidne płaskie węzły! Gdyby trzeba  było je szybko wyszarpnąć z kosza rufowego, żeby je komuś rzucić, to co w takiej sytuacji robić: ciąć? rozwiązywać? szarpać, żeby można było jakoś je oderwać? Takie sytuacje absolutnie nie mogą mieć miejsca! Koła ratunkowe, owszem, muszą być zabezpieczone przed wypadnięciem, ale np. węzłem refowym, który w razie potrzeby momentalnie jesteśmy w stanie rozwiązać i wyrzucić koło. To jest niezmiernie istotna kwestia!

Pirotechnika

Na wszelki wypadek pokazujemy też załogantom , gdzie „mieszka” pirotechnika. Nie tylko pierwszy oficer powinien znać miejsce przechowywania tego typu sprzętu. W sytuacji zagrożenia np. braku kapitana i pierwszego oficera, załoga powinna także gdzie znajdują się rakiety, flary, pławki, itp. Nie ma konieczności demonstrowania strzelania rakietami, ale należy pokazać, gdzie znajduje się strzałka, aby w razie konieczności użycia, nikt nie strzelił sobie pod nogi zamiast w powietrze!.

EPIRB

Pławka EPIRB. Teraz już w zasadzie na każdym jachcie znajdują się EPIRBy. Też warto omówić co to jest ten EPIRB, dlaczego on jest tak przydatny i w jaki sposób go użyć, a przede wszystkim znać miejsce jego lokalizacji na jachcie.

UKFka i distress

Gdzie jest przycisk DISTRESS na UKFce. Też już właściwie w 95% jachty pływające po morzu mają UKFkę z DISTRESSem. Warto zwrócić załodze uwagę, że ta czerwona klapka, którą się podnosi i znajdujący się tam guziczek nie są do zabawy. Tego się nie wciska, choć fajnie wygląda i kusi, żeby coś zdetonować. To jest konkretny sygnał służący do wzywania pomocy, co należy załodze jasno uświadomić. W razie jakichkolwiek niejasności lub wątpliwości na ten temat służę pomocą – objaśnię, a jeśli będzie taka potrzeba, to zrobimy odcinek poświęcony temu zagadnieniu.

Gdzie są rzutki ratunkowe? Często są na wyposażeniu jachtów, choć nie zawsze. Warto jednak wiedzieć, gdzie się znajdują. Podobnie jak róg mgłowy. Rogi mgłowe są różne. Często występują w postaci przycisku i horna, który jest mocowany pod salingiem. Są to rozwiązania z większych jachtów. Czasami są w formie zwykłego spray-u i tubki jak na stadionach. Ich zaletą jest to, że głośno ryczą. No ale też często zdarzają się standardowe rogi, czyli tuba z ustnikiem, w który się dmucha i róg ryczy. Przypominam, że używa się go podczas mgły, jednym długim sygnałem, gdy chcemy zasygnalizować naszą obecność.

Lornetka powinna być na standardowym wyposażeniu jachtu. Przydaje się na przykład do rozpoznania, czy bojka, którą widzimy ma wierzchołki skierowane tylko do góry, czy jednak jeden jest do góry a drugi w dół. Czyli co to za kardynałka, co oznacza. Nie mówię natomiast o kolorach bojek. Dlaczego? Z tego względu, że bojki kardynalskie są różne: nowsze, starsze, lepiej lub gorzej utrzymane. Te ostatnie będą jednolicie szare, bez kolorów. Zatem kolorów nie zobaczycie, natomiast znaki szczytowe takiej bojki czy stawy lub pławy jak najbardziej.

Kingston

Zasady korzystania z kingstonu zaburtowego. To pozornie jest śmieszną i błahą kwestią, ale śmieszy tylko do momentu pierwszej awarii. Kiedy się kingston zatka i trzeba będzie go własnoręcznie odetkać albo zapłacić powiedzmy te 150 euro za odetkanie – żarty się kończą.

Instruktaż obsługi tego urządzenia jest prosty ale bardzo istotny. Po pierwsze i najważniejsze, do kingstona nie wolno wrzucać NICZEGO, oprócz tego, co z nas wypada. Ani papieru toaletowego, ani chusteczek higienicznych, ani ręczników papierowych, czy tym podobnych rzeczy. Przekroje rurek w kingstonach są tak małe, że bardzo łatwo i szybko ulegają zatkaniu. Co prawda nawet po takich radykalnych ostrzeżeniach i tak niektórzy będą tam wrzucali papier toaletowy, ale zdecydowanie będą bardziej uważali. Więc co mamy zrobić ze strawionym pokarmem? Reklamówka i do reklamówki a jej zawartość opróżnia się w najbliższym porcie.

Nie takie to oczywiste…

Teraz kwestia samej obsługi takiego kingstona zaburtowego. Podczas pogadanki należy zademonstrować działanie tego urządzenia. Po jednej stronie kingstona mamy pompkę, a raczej rączkę z pompką. Obok niej jest przełącznik, który ma dwie pozycje. Jeśli jest rysunek, (choć najczęściej jest zdrapany), to przedstawia on pustą muszę po jednej stronie a po drugiej pełną. Jeżeli jest woda w muszli to należy najpierw tę wodę wypompować, czyli przełącznik ustawić na pozycję pustej muszli i pompować, aż całkowicie ją opróżnimy. Załatwiamy się a następnie przełączamy na muszlę pełną i pompujemy.

Pompujemy sporo, 15 – 20 razy tak, żeby woda faktycznie została zassana do muszli. Wszystko zostanie spłukane ale woda w muszli zostanie. Musimy się jej pozbyć, żeby nie wracała przez kingston. Przełączamy więc na pustą muszlę i pompujemy, aż usłyszymy takie charakterystyczne puste dźwięki, co oznacza, że w rurach ani w pompce nie ma już wody. I tu kolejna ważna sprawa: zawsze uczulajcie ludzi, aby zostawiali przełącznik w pozycji pustej muszli. Przy pełnej, woda może podchodzić z powrotem i nabierać się, aż do przelania na jacht. Dodam, że w ten sposób możecie sobie jacht zatopić jeśli np.: zatka się pompa zęzowa. Ponadto będzie też wracała cała zawartość rur, więc sprzątanie takiego kingstona może być bardzo nieprzyjemne. Bardzo ważne jest zmobilizowanie załogi do prawidłowej obsługi kingstona zaburtowego, co uchroni załogę przed nieprzyjemnymi problemami. Dobrze byłoby pokazać każdemu z osobna bądź w kilkuosobowych grupach sposób działania i obsługi (bo drzwi do kingstona są małe).

Zawory wody

Zdarza się czasami, że jachty idące w przechyle i jeszcze pracujące na fali, jeśli nie mają zakręconych odpowiednich zaworów, nabierają wody. Np. przez umywalkę woda wraca do środka, czyli ciśnienie wpycha ją do wewnątrz jachtu. Mówiłem o tym wcześniej i teraz też zwracam uwagę, że podczas przejęcia jachtu warto zapytać armatora, lub kogoś kto jest z jego polecenia, o położenie zaworów, pokazanie ich i upewnienie się, czy faktycznie należy je zamykać. Jeżeli potwierdzi konieczność ich zamykania, należy uczulić na to załogę i zademonstrować ich użytkowanie. Chcąc skorzystać z umywalki, należy najpierw otworzyć szafkę pod umywalką, odkręcić zawór, puścić wodę i po użytkowaniu zakręcić zawór. Ważna rzecz (bo czasami ludzie o tym zapominają): zawory najczęściej są kulkowe 90-stopniowe. A więc jeżeli dźwignia zaworu jest ustawiona prostopadle do rury to znaczy, że jest zamknięty, jeśli równolegle zawór jest otwarty.

Instalacja gazowa

Kolejna kwestia to gaz na jachcie, a konkretnie jego zakręcanie. Jeśli np. wychodzimy gdzieś na miasto, zostawiamy jacht sam, na kilka godzin i chcemy być bezpieczni, mieć spokojne sumienie i wiedzieć na pewno, że nic się nie stanie albo jeśli jacht zostawiamy na kilka dni bo i tak się może zdarzyć to zawsze zabezpieczamy zawory gazu. Dobrą praktyką jest zakręcanie go we właściwy sposób, czyli najpierw przy butli, przez co wypala się do końca ten który jest w rurach. Czekamy aż palniki same zgasną, gdy to nastąpi to znaczy, że gaz w przewodach również się do końca wypalił. Nie jestem zwolennikiem aż tak rygorystycznych zasad, żeby za każdym razem butlę zakręcać, gdy ktoś odpala gaz na herbatę. Jeżeli jednak pozostawiamy jacht bez opieki na dłużej i wychodzimy np. do miasta, należy rygorystycznie przestrzegać zasad bezpieczeństwa, czyli najpierw przy butli a jak się wszystko wypali w przewodach, to zakręcamy resztę.

Energia elektryczna

Kolejna kwestia to informowanie o zużyciu akumulatorów.

Nie zawsze Wy wyłapiecie kiedy akumulatory są już na tyle słabe, że trzeba odpalić silnik w calu podładowania akumulatorów. Oby się nie okazało, ze akumulatory są na tyle słabe, że nie da się silnika odpalić! Do tego np. podczas nocnego przelotu zdechną nam światła nawigacyjne. Skipper tego faktu nie wyłapie, bo np. smacznie śpi.

Dlatego uczulcie na to przede wszystkim oficerów. To oni najczęściej będą siadywać przy stoliku nawigacyjnym, a tam właśnie umiejscowione są przeważnie urządzenia pomiarowe, takie jak wskaźniki naładowania akumulatorów. W momencie kiedy stan akumulatorów spada poniżej wartości minimalnej (nie wiem jaka bezpieczna wartość jest, poprawcie jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że 12,5V), oznacza to, że można już włączyć silnik i na luzie bez biegu podładowywać akumulatory. No chyba, że widać już główki portu, wiadomo, że za chwilę będziecie cumować a jesteście pewnie, że prądu wystarczy wam na rozruch silnika.

Podkreślam raz jeszcze, pomimo iż o w kwestii sprawdzania jachtu mówiłem, w odcinku poświęconym przejęciu jachtu przez Was: musicie być pewni w jaki sposób połączone są układy elektryczne na jachcie. Raz już mi się zdarzyło, że akumulatory były połączone w jeden pełen obieg. Widziałem, że baterie są już słabe, więc chciałem odpalić silnik i doładować baterie. Okazało się jednak, że energia najpierw schodziła z małego akumulatora, który był akumulatorem rozruchowym. Silnik nie wystartował, nie było możliwości go odpalić. Wchodziliśmy wtedy do portu na żaglach.

Można było przepiąć te akumulatory ale akurat wtedy o tym nie wiedziałem,  nikt mi wcześniej nie pokazał takiego kanału YT jak ten co prowadzimy, więc skąd miałem wiedzieć?:) No ale, na żaglach weszliśmy, wszystko się na szczęście udało.

Sprawdzanie stanu akumulatorów zatem to ważna kwestia, niech Wasi oficerowie zawsze podczas prowadzenia wpisów do dziennika sprawdzą stan akumulatorów, czy jest wszystko z nimi ok.

Wlewy wody i wlewy ropy

Na dzisiaj jeszcze jedna ostatnia informacja: wlewy wody i wlewy ropy. W poprzednim odcinku poświęconym sztauowaniu  uczulałem, żeby zwracać na to uwagę załogantom. Powtórzę jeszcze raz, bo to jest kwestia bardzo ważna. Kiedy w porcie tankujecie ropę, czy  wodę i robicie to sami, lub ktoś pod Waszym okiem, wówczas nie może się zdarzyć żadna nieprzewidziana sytuacja. Czasami jednak musicie udać się do kapitanatu, więc zlecacie trzeciemu oficerowi zatankowanie wody do zbiorników. Bardzo ważne jest, aby było wyraźnie powiedziane, w którym miejscu i do jakich celów są przeznaczone wlewy. Oby nie okazało, że wleją Wam wodę do zbiornika ropy, bo czeka was poważny problem. A takie sytuacje się już niestety zdarzały. Należy zwrócić uwagę, że praktycznie przy każdym wlewie są pierścienie na burcie zabezpieczone kluczem, który zazwyczaj pasuje do handszpaka (chociaż nie zawsze). Często są to kluczyki wielokątne, które się wkłada do środka i w tym momencie otwiera się nam wlew. Na pasie, na obejmie wlewu jest podpisane Diesel lub Water. Dosyć oczywiste.

Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa to wszystko co chciałem przekazać, zatem na dzisiaj koniec. Przypomnę, że wszystko o czym do tej pory mówiłem, a również to, o czym będę mówił w kolejnych odcinkach, dostępne jest, po zarejestrowaniu się na newsletter.

Przy tej okazji zwracam się do Was z prośbą: wspomóżcie subskrybując, lajkując i udostępniając. To zawsze na pewno się przyda i zwiększy zasięg.

Póki co: TAK STOIMY!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do newslettera

Wyslij mi newsletter (możesz w każdej chwili się wypisać)