Aktywna Przystań 2026. Dwanaście minut z Polańczyka

Na pomoście trwała zmiana załóg. Jedna wracała z wody, druga już czekała, kamizelki przechodziły z rąk do rąk. Wtedy jeden z chłopców podszedł do swojej wychowawczyni, stanął przed nią z kamizelką w rękach i zaczął jej ją zakładać.

Ktoś to zobaczył i opowiedział potem: „To jest takie niezwykłe”.

Takich momentów w Polańczyku było więcej, niż zmieściło się w filmie.

Aktywna Przystań 2026, czyli „Wyjazdy z Mocą Wsparcia”, to projekt Fundacji Galion dla uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Mrowli i ich rodzin. Sfinansowany ze środków PFRON w ramach konkursu Moc lokalnych inicjatyw, którego operatorem grantu jest Fundacja Centrum Rehabilitacji Znowu w Biegu. Baza w Polańczyku, woda w zasięgu ręki, ośrodek dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Najwięcej działo się na wodzie. Załogi wymieniały się wachtami, jedna schodziła, druga wchodziła, i tak przez cały dzień. Uczniowie wypływali pod żaglami, sprawdzali się, nabierali odwagi. Wracali uśmiechnięci. To akurat widać na filmie lepiej, niż da się opisać.

Równolegle, kilka kroków od pomostu, działo się coś jeszcze. Grupa wsparcia dla rodziców.

„Tutaj wszyscy się rozumiemy, bo wszyscy mamy niepełnosprawne dzieci”, mówi jedna z mam. Inna dodaje, że grupa daje sposobność, żeby „po prostu się otworzyć, popłakać, pożalić się, ponarzekać”, a przy okazji dowiedzieć się rzeczy zupełnie praktycznych: do jakiego lekarza pójść, jakie są przepisy.

Jeden z ojców opisał tę grupę krótko. Kilkunastu rodziców, „pozytywnie zakręconych”. Takich, którzy nie boją się powiedzieć, z czym mają problem i co ich cieszy.

Na warsztatach padło zdanie, które chyba najlepiej tłumaczy sens tej części projektu: pracujemy nad sobą, żeby mieć jak najwięcej tlenu dla siebie, żeby mieć siłę opiekować się swoimi dziećmi. Uczestnicy zapisywali wtedy anonimowo, co daje im siłę i czego najbardziej potrzebują.

Dzieci w tym czasie miały swoje zajęcia. Bajkoterapia z rekwizytami i scenografią, gdzie trudne emocje przeżywa najpierw bohater, a dopiero potem my. Do tego zajęcia ruchowe: skakanie po „wyspach”, przechodzenie po drabince, tor przeszkód, przy którym słychać było głównie śmiech.

Nauczyciele patrzą na to jeszcze inaczej. Wyjazd pozwolił im zobaczyć uczniów poza szkołą, w sytuacjach, na które w ciągu roku nie ma miejsca, i bliżej poznać rodziców. Po to, jak mówią, żeby lepiej swoim uczniom służyć.

Było też ognisko nad samą wodą, już po południu. Ciepłe tło dla całej reszty.

Rodzice mówią, że dzieci wspominają ten wyjazd i dopytują, kiedy będzie następny.

Film ma dwanaście minut. Zobaczcie sami.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry