PWPM #013 Poradnik skippera #4

Poradnik skippera, czyli jak przygotować się do poprowadzenia własnego rejsu morskiego?

Ponieważ temat jest bardzo szeroki cykl podzieliłem na 8 odcinków:

  1. Co zabrać oprócz rzeczy podstawowych?
  2. Teoretyczne przygotowanie do rejsu
  3. Praktycznie – przejęcie jachtu #1
  4. Praktycznie – przejęcie jachtu #2
  5. Zakupy przedrejsowe
  6. Dopilnować sztauowania
  7. Pogadanka na temat zasad na jachcie
  8. Przeprowadzić szkolenie

Każdy z bloków omawiam szczegółowo według wcześniej przygotowanej listy. Listę tę sporządziłem w oparciu o własne wieloletnie doświadczenie kapitana, skippera i organizatora rejsów.

Co w tym odcinku?

Ciąg dalszy praktycznych wskazówek i informacji niezbędnych podczas przejmowania jachtu.

Omówię tym razem na co przede wszystkim zwrócić uwagę podczas liczenia osprzętu, czyli czy na pewno mamy ilość zgodną z check-listą handszpaków, odbijaczy, cum, map, pirotechniki, itp.

Uczulę Was na sprawdzenie czy na pewno mamy czasem pomijane, ale mogące uratować na „rufę” przedmioty, jak: zapasowy rumpel, przejściówki do ładowania akumulatorów, pławka świetlna – sprawna!, itp.

Zejdziemy również do kambuza, gdzie wskażę kilka według mnie niezbędnych elementów typu: czy lodówka zasilana jest z 12V czy 230V, czy kuchenka jest na kardanie, czy ma piekarnik, itp.

Zapraszam!


Kolejny odcinek

dotyczyć będzie zakupów przedrejsowych i całego z tym związanego amoku. Czekajcie cierpliwie:)

Poniżej zamieszczam transkrypt odcinka.

Cześć!

Witam Was w kolejnym odcinku cyklu „Jak przygotować się do poprowadzenia własnego rejsu morskiego”. Przypomnę, że do tej pory powiedzieliśmy sobie, co zabrać na rejs morski oprócz rzeczy podstawowych, jak przygotować się teoretycznie do takiego rejsu, w jaki sposób zabezpieczyć się praktycznie. Ten właśnie punkt zaczęliśmy omawiać w poprzednim nagraniu. Ze względu na obszerny zakres zagadnienia zmuszeni byliśmy podzielić go na dwie części. Dziś ciąg dalszy, czyli przejęcie jachtu i sprawdzanie niezbędnego wyposażenia. Są to niezmiernie istotne czynności, ponieważ skrupulatne przestrzeganie ich rzutuje zarówno na bezpieczeństwo całego rejsu, jak i na możliwość ewentualnego odzyskania kaucji po jego zakończeniu. W Waszym dobrze pojętym interesie jest odpowiedzialne podejście do tych kwestii.

Zapraszam.

Dodam jeszcze, że te wszystkie punkty, które sobie omawiamy są dostępne po zarejestrowaniu się na newsletter na stronie internetowej.

Zapraszam i zaczynamy

A więc, na co powinniśmy zwrócić baczną uwagę sprawdzając zgodność wyposażenia jachtu z check – listą:

Handszpaki

czyli korby do kabestanów. To są elementy, które wprost uwielbiają się topić. Topią się nagminnie a kosztują niestety sporo. Koszt dobrego, łożyskowanego handszpaka wynosi od 150 euro w górę. Uczulam więc i zachęcam do skrupulatności – jeżeli macie wpisane na liście, że handszpaków jest dwie sztuki, to sprawdźcie, czy te dwa handszpaki na pokładzie rzeczywiście są.

Odbijacze

również należy przeliczyć, ponieważ może się okazać, że w spisie widnieje 7, a gdzieś nam jakiś uciekł. Sprawdzamy – no jest ich rozwieszonych na wantach sześć, ale gdzie jest ten siódmy? Najczęściej będzie on wisiał na pawęży z tyłu na rufie, który jako ten odbijacz przy podejściu rufą amortyzuje, chroni w momencie gdybyście nie zdążyli zatrzymać jachtu, ale nie zawsze. Czasem odbijacz mógł zostać utopiony, a poprzednia załoga nie zgłosiła tego faktu. Armator albo nie zauważył, albo zauważył, ale z premedytacją czeka na kolejnych „frajerów”, którzy za ten odbijacz zapłacą. Zatem obliguję do policzenia odbijaczy.

Pagaje

Jeśli w ogóle są. Zakładam, że nikt z Was nie pomyślał, że pagaje potrzebne będą do napędzenia jachtu morskiego – raczej nie, gdyż pagajem możemy pomieszać jedynie wodę wokół jachtu a 12-13 ton raczej nie ruszymy z miejsca. Chodzi o pagaje do pontonu.

Czasem na jachtach mamy dodatkowy ponton (dingi), który najczęściej posiada swój silniczek, ale oprócz tego wyposażony jest również w pagaje. Powinien mieć te pagaje na wyposażeniu, bo co w momencie, w którym silnik na „dingim” nam siądzie? Musicie jakoś „dowiosłować” się do jachtu czy do brzegu. Bo czym bez pagajów? Rękami? Chodzi zatem o to, żeby te pagaje bezwzględnie były na wyposażeniu. Komplet pagajów to 2szt.

Bosak

Często bosaki na jachtach ulokowane są w dość nietypowych miejscach. Ja się spotkałem z umieszczaniem bosaków w bakistach. Jest to mało intuicyjne pomieszczenie przechowywania tego narzędzia. Bosak powinien bowiem być pod ręką, a w bakiście często przywalony jest cumami, zbiornikami czy odbijaczami. Trudno go zatem znaleźć.
Najczęściej na morzu stosuje się drewniane bosaki, które montuje się na wantach. Stoją one pionowo, w razie potrzeby są łatwe do wyjęcia.

Częstym patentem jest montowanie bosaków w bomie. Bosak :mieszka sobie” w rurze bomu, skąd wyciągany jest w razie potrzeby.
Zatem bez wątpienia musimy sprawdzić, miejsce przechowywania i ilość bosaków, aby było to zgodne z check-listą i oby przypadkiem nie było ich za mało.

Kanistry i płyny

Wy, jako przejmujący jacht, czyli kapitan z oficerem macie wiedzieć gdzie są kanistry. Macie wiedzieć, że w ogóle są kanistry oraz z czym one są.

Płyn chłodniczy

Powinniście mieć na pewno kanister z płynem chłodniczym. Jachty morskie, w zdecydowanej większości, mają podwójny układ chłodzenia, czyli to nie jest tak, że woda jest wyłącznie zaciągana zza burty i wyrzucana ze spalinami po przejściu przez kolektor. Silniki morskie mają podwójny układ. Czyli z jednej strony właśnie ten gdzie wykorzystana jest woda zaburtowa, i to jest chłodzenie zaburtowe. Drugim układem jest układ wewnętrzny – zamknięty. Wykorzystuje on zwykły płyn chłodniczy, taki jak w samochodach. Zatem warto, żeby kanister z płynem chłodniczym znalazł się na pokładzie.

Kanister z olejem do silnika

Tak samo jak w samochodzie – w jachcie również należy pilnować oleju, aby silnik nam się nie zatarł i nie było z nim problemu.

„Mieszanka”

Co jeszcze może znajdować się w kanistrach? – Benzyna, jeśli mamy silniczek do „dingiego” , czyli do pontonu dodatkowego. Najczęściej więc jest to „mieszanka” do takiego właśnie silnika. Kanistry z zapasami zatem warto na jachcie mieć.

Musimy znać zawartość każdego kanistra, aby uniknąć nieprzyjemnych pomyłek, np, żeby nie wlać ropy, która znajduje się w kanistrach zapasowych do małego silnika od „dingiego”. Taki manewr może mieć katastrofalne dla silnika skutki.

Dodatkowo zaraz po przejęciu jachtu warto informację o ich rozlokowaniu oraz zawartości kanistrów przekazać III oficerowi. Objaśnijmy mu: „tu jest tyle kanistrów, z tym i z tym, tu mieszkają. Pamiętaj o tym, bo ja zapomnę, a ty masz pamiętać, bo jesteś trzecim oficerem” 😊

Cumy

Powinniśmy również wiedzieć, jakie liny mamy na pokładzie i ile ich jest.

Cumy zazwyczaj również wpisane są na check-listę. Dlatego trzeba sprawdzić, czy faktyczna liczba cum się zgadza. W bakistach mieszkają najczęściej cumy dodatkowe. Przeliczcie te cumy, choćby były nie wiem jak stare i głęboko mocno zakopane. Jeśli na check-liście wpisana jest liczba cum – wyciągajcie każdą cumę i liczcie. Bo to przecież o Wasze pieniądze chodzi.

Pirotechnika

Ważną informacją dla Was – Kapitanów, oraz dla I oficera jest to, iż powinniście o każdej porze dnia i nocy, po ciemku, na ślepo wiedzieć gdzie włożyć rękę, skąd tę pirotechnikę wyciągnąć!

W skład pirotechniki wchodzi m. in.

Czerwone rakiety spadochronowe

Służą one do wzywania pomocy. Zatem czerwone rakiety spadochronowe.

Uczulam – na rakietach narysowana jest strzałka pokazująca, w którą stronę rakieta poleci!

O pomyłkę wbrew pozorom nietrudno, jakkolwiek dziwnie to brzmi, ponieważ na rakietach najczęściej są dwa kapturki po obu stronach. Odkręcamy nakrętkę z jednej a następnie z drugiej strony. Po odkręceniu jednej z nich pokazuje się nam albo cyngiel do złamania, albo zawleczka do pociągnięcia. W trudnej sytuacji, kiedy niezbędne jest użycie rakiety, możemy nie myśleć logicznie. Zatem zakodujmy sobie z tyłu głowy, że strzałka wskazuje nam kierunek strzału. Obyśmy w trudnym momencie nie strzelili sobie pod nogi.

Rakiety strzelamy z wiatrem czy pod wiatr?

Informacja typowo szkoleniowa, z kursów żeglarskich, o której jako Skipperzy powinniście wiedzieć – rakiety strzelamy zawsze pod wiatr! Dlaczego? Dlatego, że jeśli strzelimy ją z wiatrem to poleci gdzieś tam, gdzie nas nie ma. A nam chodzi przecież o to, żeby rakieta pokazała komuś, kto nas szuka miejsce, w którym my jesteśmy. Zatem strzelamy pod wiatr, żeby wróciła mniej więcej na naszą pozycję.

Nie bójcie się, że rakieta Was spali! Wypali się ona bowiem znacznie wcześniej, a ponadto trafienie z takiej odległości i wysokości małej rakiety w de facto mały jacht na tak dużym obszarze jest naprawdę bardzo mało prawdopodobne.

Flary świetlne

Również czerwone. Podobnie jak rakiety służą do wzywania pomocy. Występują najczęściej dwojakiego typu: albo posiadają rozkładaną rączkę, przy czym część spalająca się zostaje na zewnątrz a my trzymamy za rączkę właśnie albo mają rączkę rozsuwaną, dokładnie z tego samego powodu. Ta część, która będzie na górze będzie się spalała. Zatem nie trzymamy za spalającą się część, ale za rączkę przeznaczoną do tego celu. We flarach mamy już tylko jedną nakrętkę, mamy zawleczkę, którą wyszarpujemy. Flarę/racę świecimy z daleka od siebie.

Ważna informacja odnośnie bezpieczeństwa i zdrowia: nie patrzymy w światło flary! Dlaczego? Ponieważ jest to bardzo mocne światło – ok. 15k kandeli (z tego co kojarzę) czyli mniej więcej tyle, ile generuje spawarka. Wiadomo, że patrząc w światło spawarki narażeni jesteśmy na bardzo poważne problemy ze wzrokiem ponieważ światło spawarki jest ba tyle mocne. Zatem nie patrzymy w płomień!

Tutaj również bardzo ważna uwaga odnośnie wiatru: flarę świecimy zawsze z wiatrem! Dlaczego? Myślę, że to dość oczywista sprawa – chodzi o to, żeby nie nawiewał nam wiatr gorących opiłków z powrotem na jacht. Żebyśmy przypadkiem przy okazji wzywania pomocy nie wzniecili pożaru na jachcie! Zatem flary palimy zawsze z wiatrem.

Po wypaleniu takiej flary, tutaj ekolodzy zapewne mnie zjedzą, ale wypaloną flarę wyrzucamy od razu po wypaleniu za burtę. Owszem, jest to śmieć, ale trudno ponieważ ten śmieć jest tak bardzo gorący, że jeżeli chcieli byście go gdziekolwiek odłożyć to może on uszkodzić Wam jacht, może uszkodzić Was, może uszkodzić kogoś, kto akurat będzie w okolicy i przypadkiem się tego złapie. Zatem niwelujemy tego typu ryzyko. Wyrzucamy za burtę, do wody.

Pławka dymna

Może znaleźć się na wyposażeniu pirotechnicznym jachtu. Jest to pomarańczowa „beczółka” wielkości słoika 1,5L, która również posiada nakrętkę na górze. Pod tą nakrętką znajduje się zawleczka. Zawleczkę wyrywamy,  pławkę rzucamy do wody.

O ile rakiety i flary stosuje się przede wszystkim w nocy, o tyle pławkę dymną stosuje się zazwyczaj wszystkim w dzień. Świecące rakiety czy flary w dzień niewielki odniosą skutek.  Niewiele pokażą. Natomiast pławka dymna działa na tej zasadzie, że po wpadnięciu do wody (ponieważ my ją wyrzucamy za burtę po wcześniejszym wyszarpnięciu zawleczki) zaczyna się palić i wyrzucać z siebie bardzo mocny, jaskrawy, pomarańczowy / żółty dym. Ten dym właśnie ma pokazać naszą lokalizację np. śmigłowcowi / helikopterowi, który leci nas szukać, zlokalizować nas.

Reasumując zagadnienia pirotechniczne na wyposażeniu jachtu mamy:

rakiety spadochronowe czerwone, flary świetlne czerwone, pławki dymne pomarańczowe.

Pirotechnika koloru innego niż czerwony

Na wyposażeniu pirotechnicznym jachtu mogą pojawić się rakiety czy flary koloru białego. Biały kolor przeznaczony jest do zwrócenia uwagi. Nie jest to zatem wezwanie pomocy, ale zwrócenie czyjejś uwagi. Przykład:  opowiadał mi kiedyś znajomy, że płynąc niegdyś we mgle po torze wodnym zdechł im silnik. Były to bowiem czasy kiedy to silniki pracowały raczej słabo i zawodnie. Wiatru było „0 w porywach do nic”, zatem nie mieli możliwości wydostać się z tego toru wodnego. We mgle szedł na nich jakiś tankowiec. Szedł ewidentnie kursem kolizyjnym. Mógł ich doszczętnie rozjechać. Znajomy najpierw go usłyszał, a dopiero później wraz z załogą zobaczyli zarys dziobu. Kapitan zdał sobie sprawę z zagrożenia i jedyną rzecz, którą mógł zrobić to wyciągnąć spod pokładu białą rakietę i strzelić. Opowiadał, że po wystrzeleniu usłyszał brzęk tłuczonego w nadbudówce tankowca szkła.

Sternik tankowca momentalnie zmienił kurs. Dzięki temu jacht, na którym płynął ów znajomy uniknął rozjechania przez tankowiec. Czy to legenda, czy prawda – nie wiem. Słyszałem jedynie taką opowieść, która jest świetnym praktycznym przykładem zastosowania białych rakiet.

Mapy

Są to kolejne przedmioty, które trzeba policzyć. Wspominałem o tym już wcześniej, mówiąc iż armator ma obowiązek dostarczyć Wam oprócz map elektronicznych, również mapy papierowe. Wy natomiast powinniście sprawdzić jakie te mapy są, ile ich jest a przede wszystkim, czy są mapy akwenu, po którym planujecie poprowadzić rejs. Jest to bardzo ważne. Papierowe mapy musicie mieć zawsze w odwodzie.

W check-liście przeważnie nie ma informacji co to są za mapy oraz ile ich jest. Jeśli jednak zdarzy się inaczej – będziecie zobligowani do policzenia. W check-liście często widnieje ogólny wpis – narzędzia nawigacyjne. Zawiera on w sobie: kroczek, ołówek, gumkę, itd.

Rumpel zapasowy

Jest to niezmiernie ważna rzecz! Wierzcie mi, że zdarza się, nawet na nowych, „lepszych” jachtach, że sterociągi się urywają. Mnie osobiście kilka razy zdarzyło się, że sterociągi w postaci stalowej linki się zerwały. Co ciekawe, sterociągi w postaci tłoka hydraulicznego również się zepsuł. W tej ostatniej sytuacji co prawda zawinił człowiek – błąd ludzki. Ze sworznia, który wychodzi z tłoka, obejmy na nim założone były tak mocno ściśnięte, że po prostu nie miały luzu. Musiały się zatem wypracować a w efekcie wyłamać.

W pewnym momencie słyszę od oficera „ty Mateusz – steru nie mam”. Ja na to ze zdziwieniem: no jak to nie masz steru? Ale patrzę – faktycznie, kręci kółkiem a jacht zupełnie nie reaguje. W tym momencie (a wiało ok 6B) zrobiły nam się ze dwa zwroty (ster został w wychylonej pozycji). Rozdarł się grot – jego róg szotowy a właściwie grot był zarefowany zatem była to refszkentla i ucho refowe na szkentli zatem niezbyt „fajne” miejsce rozdarcia. Niestety jednak nie mogliśmy niczego zrobić w momencie kiedy straciliśmy ster.

Jak płynąć dalej? Co dalej robić? Właśnie wyciągnąć z bakisty rumpel zapasowy. Musimy być jednak pewni, że ten rumpel zapasowy na pokładzie jest.

Rumpel zapasowy w mojej opinii jest jedną z najistotniejszych rzeczy podczas sprawdzania. Choć bywa on często zapominany przez skipperów i często lekceważony przez obsługę jachtów, która przekazuje Wam jacht. Nierzadko nawet rumpel zapasowy nie jest wpisany na check-listę.

Zatem PRO TIP: zawsze sprawdzajcie czy na jachcie znajduje się rumpel zapasowy!

Kabel do ładowania akumulatorów z przejściówkami

Prostownik z jachtu gdzieś ma wyjście, swoje gniazdko. Tam podpinamy bez problemu kabel. Natomiast może się okazać,  że przy słupkach na brzegu w portach prąd płynie właściwie ten sam – 230V ale wtyczki są różne. Dlatego wiedząc do jakich państw chcecie zawitać, warto się zorientować znacznie wcześniej, nawet podczas teoretycznego przygotowania rejsu, jakiego standardu wtyczki używane są w tych krajach, i tak się zabezpieczyć, żeby armator wyposażył was w odpowiednie wtyczki/złączki.

Zatem niezbędny jest przewód do ładowania włącznie z wtyczkami.

Kolejny PRO TIP (choć może śmieszny) podczas odejścia od nabrzeża sprawdźcie PIĘĆ RAZY czy na pewno odpięliście się od prądu! Naprawdę wiele widziałem sytuacji gdzie jachty wychodziły sobie radośnie z portu, załoga pozrzucała wszystkie cumy, a tu nagle takie bghhhh – trzask. Wyrwało wtyczkę ze słupka z prądem! Załoga zwyczajnie zapomniała odłączyć się od prądu.

Pamiętajmy – kabel elektryczny nie jest cumą! Choć przecież przy komendzie „cumy rzuć” nikt nie wspomina o kablu do prądu!

Wąż do tankowania wody

Również z odpowiednimi końcówkami. Często jest tak, iż na słupkach do tankowania wody jest zwykły gwint, na który nakręca się szybkozłączkę. Jeśli nie macie szybkozłączki – macie problem. Problem z podłączeniem do źródła wody. Dlatego szybkozłączki, wtyczki, przejściówki, szlauchy to bardzo ważne części wyposażenia, które trzeba sprawdzić przy przejęciu jachtu.

Atest tratwy ratunkowej

Sprawdzamy, czy jest aktualny. To kwestia bezpieczeństwa załogi. Bez tego teoretycznie jacht nie powinien przejść przeglądu, nie powinien dostać karty bezpieczeństwa, nie powinien zostać dopuszczony do żeglugi. Jednak bywa różnie. Sprawdźcie – warto.

Kamizelki

Ich ilość. Przypominam ze szkoleń z przepisów i ratownictwa, kamizelek ma być co najmniej tyle, ile osób na pokładzie. Zatem sprawdźcie, policzcie, czy na pewno liczba kamizelek jest wystarczająca i gdzie one mieszkają, gdzie ich szukać. Więcej na temat kamizelek opowiem przy okazji pogadanki przedrejsowej. Wspomnę dlaczego trzeba załodze zwracać na nie uwagę, ale to później.  

Szelki

Czyli pasy asekuracyjne. Zapina się je jak tornister. Wyposażone są w wąsy. Również sprawdzamy ile ich jest, w jaki są stanie, czy na pewno karabińczyki na wąsach działają poprawnie, czy w ogóle są te wąsy. 

Pławka świetlna

Sprawdzamy czy świeci. Przypominam, że pławka świetlna jest to taka pławka, która mieszka w koszyczku najczęściej przy koszu rufowym w okolicy koła ratunkowego. W stanie spoczynku pławka umiejscowiona jest diodą w dół.

Jest to bardzo proste urządzenie, choć niezmiernie sprytne.

Pławka w górnej części posiada pływak, nad nim jest lampka, a pod nim taki sztyft, w którym umiejscowione są baterie. Najczęściej są to ciężkie baterie R20 w ilości 3-4 sztuk. Zatem dół jest ciężki, góra lekka a na szczycie znajduje się lampka.

Co to daje? Pławka wpadając do wody zostaje ciągnięta w dół przez ciężkie bateria a utrzymywana na powierzchni  przez pływak znajdujący się w górnej części. Zatem pławka obraca nam się sama z siebie żarówką do góry.

Mało tego, ktoś na tyle sprytnie obmyślił tę konstrukcję, że po obróceniu pławki baterie opadają pod wpływem zwykłej grawitacji, obwód elektryczny się zamyka a lampka automatycznie zaczyna błyskać.

Jednak działanie pławki trzeba sprawdzić. Jak? Po prostu należy wyciągnąć ją z koszyczka postawić lampką ku górze. Jeśli światło zacznie błyskać – wszystko jest ok, możemy odstawić.

Stery strumieniowe

Należy je sprawdzić. Oczywiście jeśli takowe posiadamy na jachcie.

Odpalamy silnik jachtu i testujemy działanie sterów strumieniowych. Dlaczego wspominam o konieczności odpalenia silnika? Dlatego, że to jest ta sama kwestia co przy windzie kotwicznej. Jest to bardzo duży pobór prądu. Zawsze i każdy armator powinien uczulić na to, że sterów strumieniowych jak i windy kotwicznej używamy przy włączonym silniku!

Jeśli jesteśmy podpięci do 230V to ok, ale mimo wszystko warto wyrobić w sobie nawyk sprawdzania sterociągów zawsze przy włączonym silniku.

Przestroga: sterów strumieniowych, w szczególności tych elektrycznych, należy używać nie dłużej niż 10 sekund na raz. Czyli jeśli chcemy narzucić dziób – trzymamy joystick ale maksymalnie po 10s odpuszczamy. Chodzi o to, że silniczki sterociągów się przegrzewają i w konsekwencji mogą się spalić.

Winda kotwiczna

Wspominałem już wcześniej (odcinek 012) o bezpieczniku, który może strzelić podczas dużego obciążenia na windzie kotwicznej, kiedy np. kotwica zahaczy nam się o skały. Musimy wiedzieć gdzie ten bezpiecznik się znajduje. Musimy wiedzieć również gdzie na tablicy rozdzielczej elektryki w nawigacyjnej jest włącznik tej windy kotwicznej. Może się okazać, że łapiemy za pilot od windy kotwicznej – a on nie działa. Gdzieś jest ten włącznik – o jego umiejscowienie warto spytać osobę przekazującą nam jacht.

Zresztą wszystkie przełączniki i przyciski znajdujące się na tablicy rozdzielczej powinny być wam znane. Powinniście wiedzieć, jaką funkcję pełni każdy z nich. Tych informacji i instrukcji ma obowiązek udzielić Wam osoba przekazująca jacht.

Światła nawigacyjne

Sprawdzamy WSZYSTKIE!  Światła nawigacyjne sprawdzamy, czy na pewno działają. Zatem: światła pozycyjne na dziobie, światło pozycyjne na rufie, światło masztowe, światła topowe (jeśli takie mamy), światło kotwiczne, słowem sprawdzamy wszystkie światła, które mamy – sprawdzamy. Żeby było konieczne wywindowanie członka załogi na top masztu ponieważ np. żarówka się spaliła.  Ja wiem, że taka wycieczka jest fajna, fanie sobie wyjechać na maszt, warto jednak żebyśmy nie robili tego z musu ale z przyjemności i w kontrolowanych warunkach.

Roler genui

Sprawdzamy czy działa. Jest to ważna rzecz. Zdarza się, jak wspominałem na wstępie odcinka, że zacina się trochę, ale działa. Wtedy to już jest nasza decyzja: czy bierzemy ten jacht, czy jednak rezygnujemy.

Ważne, żeby roler nie kleszczył się całkowicie i nie zacinał. W takiej sytuacji może to rzutować na bezpieczeństwie. Powinniśmy się wtedy poważnie zastanowić czy nie żądać wymiany jachtu na inny – sprawny. Lub szybkiego serwisu rolera. Choć raczej szybko nie będzie, gdyż nie jest to prosta sprawa.

Roler grota

Sprawdzamy, czy nie kleszczy się w maszcie. Jeśli mamy grot rolowany do masztu. Jest to częsta przypadłość starszych, wysłużonych jachtów czarterowych, że gdzie tam po drodze coś się zacina. Otwórzmy zatem żagiel, zrolujmy, sprawdźmy czy chodzi płynnie, czy się nie zacina.

Rzecz ważna: kiedy będziecie zwijać / rozwijać żagle podczas rejsu – będzie wiatr. W porcie natomiast bardzo często jest zacisznie i wiatr nie wieje. Warto zatem fałem przytrzymać kontrafał żeby kontrafał miał opór, żeby możliwe było przetestowanie, czy podczas naprężenia potrzebna jest bardzo duża siła, czy coś się zacina, czy coś się kleszczy, czy wszystko idzie gładko.

OK, ostatnia ważna kwestia odnośnie sprawdzania podczas przejęcia jachtu – pamiętajmy, że podczas przejęcia jachtu od osoby z ramienia armatora, która nam go przekazuje należy cały czas być na jachcie, cały czas go sprawdzać. Przypominam, że powinniśmy być na pokładzie wraz z I oficerem oraz osobą, która jacht nam przekazuje i wraz z nimi idziemy pod pokład Patrzymy do kambuza.

Kambuz

Jest to miejsce, które warto a nawet trzeba sprawdzić bo to zaniechanie sprawdzenia może kosztować nas później przede wszystkim kaucję.

Lodówka

Co sprawdzamy? Czy jest lodówka. Czy ta lodówka jest na 12V czy na 230V. Jest to bardzo ważna informacja, ponieważ jeśli jest lodówka zasilana 230V to wiemy, że będzie ona działała tylko i wyłącznie w porcie. Podczas płynięcia, nawet na silniku, prostownik generuje tylko i wyłącznie 12V, a nie 230V.

Zatem tak musimy rozplanować zakupy,  tak rozplanować rzeczy, które do lodówki wrzucamy żeby wytrzymały one okres przelotów między portami. Żeby nie porozmrażały nam się artykuły tym samy sprawiając problemy.

Jeśli natomiast lodówka zasilana jest przez 12V to również uwaga: wcale nie jest to taka radosna informacja, ponieważ 12Voltowa lodówka czerpie nam energię z akumulatorów. Jeśli nie płyniemy na silniku a jedynie pod samymi żaglami to nic nam tych akumulatorów nie ładuje. Za to sporo urządzeń nam ten prąd czerpie. Między innymi właśnie lodówka. Lodówka jest naprawdę bardzo mocno „energożerna” dlatego też dobrą praktyką jest wyłączanie 12V lodówki podczas przelotów. Po prostu podczas płynięcia na żaglach nie używamy lodówki 12V. Żeby nie zaskoczył nas brak energii.

Piekarnik

Na temat piekarnika warto zorientować znacznie wcześniej –już podczas wyboru jachtu – zwróćmy uwagę czy na wyposażeniu jachtu jest piekarnik. Piekarnik bowiem fajny jest 😊 Możemy dzięki niemu upiec np. zapiekanki, inne rzeczy, które tak naprawdę robią się same, nie trzeba ich mieszać, nie trzeba podczas przechyłów pilnować garów, które ledwie trzymają się na palnikach. Kuchenki co prawda zawieszone są na kardanie na morskich jachtach, ale mimo wszystko jest to dosyć uciążliwe.

Czajnik elektryczny

Sprawdzamy czy mamy go na wyposażeniu kambuza. Jest to o tyle ważna informacja, że stojąc w porcie możemy z łatwością z niego skorzystać, znacznie wygodniej dodatkowo nie czerpiąc gazu, za który jesteśmy rozliczani po skończonym rejsie. Kwestia praktyczna powinna nas skłonić do wyposażenia załogi w ten przedmiot użytkowy.

Komplety nakryć

Jeśli mamy 8 osobowy jacht to czy wystarczy dla nich tyle samo nakryć stołowych. Kwestia z pozoru prozaiczna ale jeśli okaże się, że brakuje jednego kubka, to robi się. Załoganci niekiedy biorą ze sobą swoje kubeczki, z którymi są nierozłączni ale może się okazać, że tym razem nikt nie wziął i mamy o jeden kubek, czy talerz za mało. Dlatego właśnie liczymy.

Na check-listach najczęściej wyszczególniona jest ilość kubków, sztućców, talerzy, itd. Zatem jest to ważne. Uważajmy również podczas mycia naczyń zwłaszcza poza burtą (jest to normalna praktyka morska), żeby nie potopić tych rzeczy. W takim przypadku bowiem zmuszeni będziemy odkupić, lub oddać z kaucji równowartość określoną przez armatora.

Ręczniki papierowe

PRO TIP dla skipperów: wieszamy je nad umywalką / zlewem. Jest to bardzo praktyczny patent, który ja stosuję nawet u siebie w domu. Na jachcie pojawia się zwykle,  gdzie te ręczniki są? Powinny być gdzieś przy zlewie, żeby były pod ręką. Jeśli są po prostu w okolicy zlewu postawione, to wypadają. Walają się po całym jachcie i robi się niebezpieczny bałagan.

Najczęściej nad zlewem jest możliwość, zahaczenia o końcówki linki, na której wieszamy rolkę ręczników papierowych. Jest to mega wygodne. Rolka wisząca nad zlewem – super, naprawdę polecam.

OK jeśli chodzi o drugą część punktu, o który omówiłem, czyli przejęcie jachtu morskiego to wszystko co mi się nasunęło z praktycznego punktu widzenia.

Jeśli macie pomysły, co więcej do tej listy można dopisać, na co jeszcze zwrócić uwagę, piszcie w komentarzach. Postaram się ustosunkować do tych Waszych uwag. Możemy wspólnie rozbudować tę listę, co byłoby świetne i przydatne dla wszystkich! Zatem zachęcam do komentowania.

Zachęcam również do pomocy, czyli udostępniania postów i wideo oraz lajkowania. Jak wiadomo, to nam pomaga, generuje ruch w Internecie.

Przypominam jeszcze o kwestii praktycznej, cała lista, o której tu rozmawiamy jest dla Was dostępna po zapisaniu się na subskrypcję / newsletter. W momencie, w którym się zapiszecie lista wpadnie Wam w postaci pliku .pdf, który możecie mieć zawsze przy sobie, choćby jadąc na rejs mieć ją przy sobie. Tak,  żeby z mojego punktu widzenia nie pominąć żadnego, bo każdy z nich jest bardzo ważny.

Jeśli chodzi o kwestie przejęcia jachtu, z mojej strony temat wyczerpany.

Przejęliście jacht, wychodzi od Was osoba, która ten jacht Wam przekazywała, Wy podpisaliście protokół zdawczo/odbiorcy czyli check-listę – możecie zacząć się ształować.

W następnym odcinku

powiem właśnie między innymi o ształowaniu, o zakupach, które powinniśmy na jacht zrobić, czego nie pominąć, bo to wydaje się również prozaiczną kwestią, ale często jest tak, że nagle w trakcie rejsu okazuje się: „kurde papieru toaletowego nie kupiliśmy!”.

Dlatego warto mieć listę podstawowych artykułów, które ze sobą na rejs bezwzględnie zabrać musimy.

Wątkiem poruszonym w kolejnych odcinkach będzie pogadanka na jachcie, czyli na co załogantom zwracać uwagę w momencie zanim jeszcze rozpoczniemy na dobre rejs. Zatem określenie zasad, określenie pór posiłków, obowiązkowych czynności i tego typu kwestie.

Ostatnią sprawą, na którą zwrócę Wam uwagę w cyklu będzie szkolenie praktyczne – już po oddaniu cum, już na wodzie.

Póki co – TAK STOIMY!

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. agata pisze:

    Mnóstwo rzeczy do sprawdzenia 😀

  1. 8 kwietnia 2019

    […] Praktycznie – przejęcie jachtu #2 […]

  2. 8 kwietnia 2019

    […] Praktycznie – przejęcie jachtu #2 […]

  3. 26 kwietnia 2019

    […] Praktycznie – przejęcie jachtu #2 […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się do newslettera

Wyslij mi newsletter (możesz w każdej chwili się wypisać)